Image Image Image Image Image
Scroll to Top

To Top

jakość polskiej reklamy

16

Lut
2013

In Blog

By Olga Wyszkowska

Reklama dla samobójców

On 16, Lut 2013 | In Blog | By Olga Wyszkowska

Monitorując rynek polskiej reklamy, można dość do mało optymistycznych wniosków. Na billboardach, w prasie, telewizji. Z każdej strony otacza nas jednolita masa bylejakości, z której raz na jakiś czas wybija się głośna, szeroko komentowana „kreacja”.

Któż z nas nie słyszał o słynnej kampanii marki Adrian, która sprzedaje rajstopy, wykorzystując wizerunek osób otyłych i niepełnosprawnych? Kto nie zwrócił uwagi na seksistowskie reklamy napoju Egoo?

Większość odbiorców rejestruje reklamy, które drażnią ich szczególnie. Jak ból zęba albo złamany paznokieć. Docierają do nich przekazy, które epatują seksem, kiczem, przykrym stereotypem i niezdrową sensacją. Tych błyskotliwych, jakościowych, prostych – ale nie głupich, bo zbudowanych na głębokim wglądzie konsumenckim i przemyślanym koncepcie, w ogóle się nie zauważa. Dlaczego?

Czy dobra reklama znika z eteru tak samo jak znikają prawdziwe, dziennikarskie teksty? Czy nasza kultura odrzuca wartościowe przekazy na rzecz jakości rodem z najtańszego brukowca?

Reklama eGoo

Reklama eGoo

Trudno powiedzieć. Na pewno ilość tych złych polskich produkcji jest równie wielka, co ilość tłumaczeń ich niskiej jakości. Agencje upatrują winy po stronie marketerów, którzy narzucają im swoją wolę, marketerzy po stronie agencji i odbiorców, którzy nie znają się na sprzedaży i mało rozumieją, a odbiorcy po stronie agencji i marek, które traktują ich jak idiotów. W próbie wyjaśnienia obrywa się zatem każdemu, a kto jest tu naprawdę winny?

Moim zdaniem nikt konkretny. Myślę, że powodem zniesienia kreatywnych, trzymających poziom reklam z nurtu medialnego do wąskiej odnogi konkursów branżowych, jest po prostu kryzys zaufania. Zjawisko dotyczące nie tylko reklamy, ale kondycji ludzkiej w ogóle.

Do jeden nogi stojącej w postmodernizmie, dostawiliśmy drugą. Jak zatem dziwić się upadkowi autorytetów i kryzysowi wiary w fachowców?

Nie ufamy już reklamie, nie ufamy jej twórcom i zleceniodawcom. Przestaliśmy już nawet ufać własnej sąsiadce, pani w sklepie i dentyście. O politykach nawet nie wspomnę.

Zresztą jak ufać komukolwiek, skoro każdy chce na nas zarobić, chce ugrać coś dla siebie – naszym kosztem. Zbiorowa paranoja i pat.

Na szczęście na dłuższą metę taki stan nie ma racji bytu. Wiedzą o tym przedstawiciele świadomych marek, którzy wracają do prostych idei, skupiają się na wartościach, bliższym i szczerym kontakcie z klientami – poprzez portale społecznościowe, blogi i inne bardziej bezpośrednie i demokratyczne formy komunikacji. Zostaje jedynie czekać na punkt zwrotny w relacji klient-agencja. Na moment, w którym reklamiarzom z ambicjami większymi niż przelew na koncie – tym obecnym samobójcom, którzy nie boją się zaryzykować w imię jakości, uda się w końcu przebić i zyskać zaufanie decydentów.

A uda się na pewno. Balon powszechnej nieufności musi w końcu pęknąć. Może nawet już pęka. Widać to w małych inicjatywach, bardziej bezpośrednich relacjach. Przecież każdy z nas – od klienta, przez pracownika agencji reklamowej czy freelancera, po odbiorcę, potrafi docenić dobry produkt. Każdy lubi czuć się rozumiany, doceniany i traktowany partnersko. A kluczem do partnerstwa jest dobra komunikacja, na którą każdy z nas pracuje u podstaw, codziennie.

Tags | , , , , , , , , , , , , , , , ,