Image Image Image Image Image
Scroll to Top

To Top

2013 Marzec

28

Mar
2013

In Blog

By Olga Wyszkowska

Sex War – są powody do mruczenia

On 28, Mar 2013 | In Blog | By Olga Wyszkowska

Buszując dzisiaj po tzw. „internetach” natrafiłam na wyjątkowo udany konkurs prowadzony przez magazyn Top Gear i firmę Renault Polska. Mowa tu o Sex War.

Idea całego przedsięwzięcia, jak sama nazwa wskazuje, odwołuje się do wojny płci, czyli odwiecznej rywalizacji pomiędzy kobietami i mężczyznami, która obecnie odbywa się praktycznie na każdym polu, w każdej dziedzinie życia.

Jako że Renault i Top Gear zajmują się jedną, bardzo konkretną dziedziną – motoryzacją, w konkursie Sex War wojna płci sprowadza się przede wszystkim do sprawdzenia, kto tak naprawdę lepiej radzi sobie za kółkiem i która płeć bardziej pasuje do reklamowanego w ten sposób Renault Clio.

W rywalizacji biorą udział wybrani w drodze konkursu bloger i blogerka, a ich zmagania można nie tylko śledzić i komentować, ale także oceniać online na www.topgear.com.pl/wygrajclio.

Zarówno pomysł, jak i realizacja – naprawdę na poziomie. Osoby wybrane do rywalizacji – bomba (blogerką Arleną – jej poczuciem humoru i stylem pisania – jestem absolutnie zauroczona). Całość – na szóstkę z plusem.

Od siebie dodam tylko, że rok temu dokładnie ten sam pomysł zaproponowałam innej marce, która go odrzuciła, dlatego tym bardziej gratuluję Renault Polska. Za odwagę, wyczucie i interaktywne nastawienie.

Tags | , , , , , , , ,

27

Mar
2013

In Blog

By Olga Wyszkowska

O niewirusowych wirusach, czyli pomieszanie z poplątaniem

On 27, Mar 2013 | In Blog | By Olga Wyszkowska

Rynek reklamy wirusowej w Polsce rozwija się nadzwyczaj dynamicznie. W sieci co i rusz pojawiają się nowe produkcje „viralowe”, które śmieszą, zaskakują i sprawiają, że chcemy przesłać je znajomym, żeby też się pośmiali… z żenującego poziomu ich wykonania, naiwności oraz niekompetencji ich twórców.

Lipdub Orange „Akademia Q jakości”, Adam Małysz parkujący Skodę – przykłady można by mnożyć.

Nie oglądajmy się jednak za siebie i weźmy pod lupę najświeższą kampanię Bosch Pro Power, w ramach której przygotowane zostały cyt. „virale z hipsterami i góralami wcielającymi się w Boschmenów”.

Odpalamy pierwszy filmik i co widzimy – dwoje PRAWIE hipsterów, którzy siedzą w PRAWIE pokoju i prowadzą PRAWIE śmieszny dialog na temat wyeksponowanego na pierwszym planie produktu…

Pierwsze pytanie, które pojawia się w porażonym wysokim stężeniem tandety mózgu: no i gdzie jest ten viral?

Przecież wszystkie zmysły podpowiadają nam, że właśnie obejrzeliśmy zwykłą, perswazyjną PRAWIE reklamę, którą od spotu telewizyjnego odróżnia niskobudżetowa produkcja, dłuższy czas, rażąca amatorszczyzna „aktorów” i żenująca fabuła, zatem – co się stało?

Czy ktoś nas wykiwał? Czy w nocy, kiedy na moment spuściliśmy Internet z oka, ktoś wykasował właściwy film i podłożył w jego miejsce ten kiczowaty reklamopodobny twór? A może to słowo viral zmieniło swoje znaczenie?

Niewątpliwie coś się tu pomieszało.

Żeby nie wpaść w kompletny obłęd i wyjść z tej semantycznej gmatwaniny, powróćmy więc do źródeł i przypomnijmy 5 faktów z życia virali, które rzucą trochę światła na całą sprawę:

1. Viral to narzędzie marketingu wirusowego, którego celem jest zaangażowanie odbiorców w samodzielne rozpowszechnianie komunikatu i dyskusję na jego temat.

2. Żeby odbiorcy dzielili się viralem, przerabiali go i komentowali, powinien on wywoływać silne emocje. Powinien: zaskakiwać, wzbudzać kontrowersje, bawić.

3. Istotą virala jest oryginalna fabuła, która porusza, łamie stereotypy i schematy.

4. Viral nie może być podobny do standardowych reklam, bo utonąłby w morzu innych przekazów.

5. Poprzez kampanię viralową można promować ideę marki, produkt czy usługę, ale nie powinno się reklamować niczego wprost, bo perswazja jest przez internautów z góry odrzucana.

Ok. Wygląda na to, że wszystko z nami w porządku. Spodziewaliśmy się virala w dobrym tego słowa znaczeniu. Oczekiwaliśmy czegoś, co nami wstrząśnie, co nas poruszy, rozbawi. Czegoś na miarę Natanka – Batmanka z kampanii Tesco, wielkiej fali Quicksilvera, krzyczącego dziecka z virala Zazoo…

A dostaliśmy… no właśnie, co?

Po zestawieniu boschowego tworu z 5 punktami naszej analizy (którą można uznać za definicję virala) wychodzi na to, że hipsterski filmik z prawdziwym viralem wspólnego ma niewiele… żeby nie powiedzieć – nic.

Być może w intencjach twórców miał to być niewirusowy spot przeznaczony do Internetu i błąd leży tu w samej nomenklaturze? Może prawidłowej nazwy dla tego typu bytów reklamowych po prostu brakuje?

Tak czy inaczej, nazywając rzeczony spot viralem, twórcy nie tylko z góry skazali go na klęskę, nie tylko dali używanie wszelkim internetowym szydercom, ale również podsycili trend mieszania pojęć, którego efektem jest jeszcze większa irytacja w zetknięciu ze sztucznymi, tanimi i nachalnie perswazyjnymi pseudoviralami.

A żeby nie było, że nie da się inaczej – na poprawę humoru, kilka naprawdę udanych produkcji viralowych. Enjoy 🙂

Tags | , , , , , , , , , , , , , , ,

18

Mar
2013

In Blog

By Olga Wyszkowska

Nie(d)oceniony zawód – Copywriter

On 18, Mar 2013 | In Blog | By Olga Wyszkowska

W branży reklamowej istnieją zawody mało znane, enigmatyczne i tajemnicze. Zawody, których sama nazwa jest dla wielu ciężka do zapamiętania, a nawet wymówienia. Takim zawodem jest bez wątpienia zawód Copywritera.

No bo któż to jest ten modelowy Copywriter (oboczna nazwa stosowana przez niewtajemniczonych – Copyrighter, przez niezamierzone drugie dno ma nawet pewien urok, right? ;)) – myśli trochę to to, coś tam sobie pisze, hasła jakieś tworzy. Do pracy wystarczy mu kartka papieru i długopis. Może jeszcze chwila spokoju. Ot, i cała filozofia.

W gruncie rzeczy Copywriterem mógłby być każdy. Przecież każdy z nas posługuje się językiem i wie, że przed „że” stawia się przecinek, a na końcu zdania kropkę. Co to w ogóle za zawód – ten cały Copywriting?

Otóż drodzy Państwo, dla Copywritera tego typu opinie zawodem są ogromnym. I nie chodzi tu o żadną megalomanię, tylko o poczucie deprecjacji i fałszywego obrazu wykonywanego przez Copywritera zawodu.

Wbrew pozorom, temu modelowemu Copywriterowi daleko jest bowiem do Dyzia Marzyciela, co to zawsze ma lekko i przyjemnie, bo stopami nigdy nie dotyka ziemi.

Prawdziwy Copywriter wykonuje na co dzień ciężką pracę umysłową (czasami wręcz na granicy obłędu ;)) – której efektem jest nic innego, jak specjalizacja w konkretnej dziedzinie. Dla Copywritera jego praca nie różni się w tym względzie od pracy chirurga. W zasadzie Copywriter jest takim chirurgiem słowa, psychologiem i socjologiem w jednym. Musi doskonale operować językiem, musi znać się na tkance tekstu, ale też znać się na ludziach – ich konstrukcji psychicznej, typowych zachowaniach, musi rozumieć ich emocje i podejmowane przez nich decyzje, musi umieć do nich dotrzeć i na nich wpłynąć.

Wbrew powszechnym mniemaniom, praca Copywritera nie ogranicza się więc tylko do wymyślania chwytliwych haseł, pisania i redagowania tekstów.

Używanie języka w sposób zgodny z brand identity, dopasowany do odbiorcy, logiczny, spójny, jasny i perswazyjny to tylko mała cząstka twórczości, to działanie na powierzchni. O wiele istotniejszy w pracy Copywritera jest głębszy poziom – tworzenie narracji. Narracji, która potrafi nie tylko sprzedać ideę, zareklamować produkt, wypromować usługę, ale także wyłowić z wirówki zdarzeń i faktów elementy istotne i znaczeniotwórcze, zbudować pewien półrealny byt – świat baudrillardowskich symulakrów, pobudzić wyobraźnię, wywołać odpowiednie skojarzenia, zaskoczyć odbiorcę. Wszystko to wymaga konkretnej wiedzy, cech umysłu i umiejętności.

Można powiedzieć, że w zawodzie Copywritera język jest tylko wierzchołkiem góry lodowej. Głównym narzędziem jego pracy nie jest język, tylko głowa. Bo to na copywriterskiej biednej rozczochranej (a czasami już całkiem łysej od stresów ;)) na ogół spoczywa odpowiedzialność za cały proces kreatywny – od wymyślenia idei, przez stworzenie historii, po egzekucję, czyli wykonanie.

To właśnie dzięki tej pracującej pełną parą półkul głowie z przyjemnością angażujemy się w przewrotne historie zawarte w spotach, odkrywamy twisty w reklamach prasowych, inteligentne żarty przemycone w radiówkach. To ona gromadzi informacje, analizuje i syntetyzuje, przetwarza i kreuje nowe byty, buduje na kodach kultury nowe reklamowe światy, wywołuje emocje, które łączą różnych ludzi i rozbudzają żądze. Tego nie tworzy żadna aplikacja, ani specjalny program komputerowy. Wszystko to wymyśla Copywriter i właśnie to myślenie jest w jego pracy nie(d)ocenione.

Tags | , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,